Zostałam księgową w międzynarodowej korporacji. Ja studentka znanej na całym świecie szkoły filmowej. Dostałam kartę magnetyczną do bramki dzięki której zawsze wiadomo gdzie jestem i numerek pracownika. Całkiem jak w obozie koncentracyjnym tylko tam nie mieli komputerów więc z ewidencją musieli radzić sobie w tradycyjny sposób.
Mówią do mnie w mieszaninie 3 języków jakbym i tak nie miała problemów z zrozumieniem pojęć związanych z rachunkowością. Istna wieża babel.
Na bhp wyświetlono nam pięciominutowy film o tym jak rozwija się pożar. Bez dźwięku - fonii. Sytuacja jak z "Nic śmiesznego" siedzę i gapię się w ciszy na ogień. Dobrze, że przynajmniej kawa jest za darmo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz