sobota, 31 grudnia 2011

Podsumowania

Nadszedl czas na podsumowanie roku 2011:
- jeden zwiazek zakonczony totalna katastrofa
- jeden dziwny uklad damsko-meski
- praca jako ksiegowa w korporacji udowadnia ze moge wszystko
- siedem filmow czyli cos z niczego
- hektolitry alkoholu
- pare wiader kultury
- kilkoro przyjaciol
- trzy przeprowadzki
- kilkanascie lozek w roznych dziwnych miejscach
- rodzaca sie pewnosc ze to co robie ma sens



środa, 16 listopada 2011

ktoś kogo kiedyś znałam

Czasami zastanawiam się, czy myślenie o przeszłości ma sens. Czy rozważanie błędów jakie popełniliśmy w poprzednich związkach ma sens. Może po prostu jestem sentymentalna i lubię wracać do tego co było, albo może to ma jakiś sens, w końcu bez przeszłości nie bylibyśmy sobą. 
Miło jest coś zaczynać widzieć możliwości rozwoju sytuacji i po prostu nei planować. Może to właśnie jest sposób. Może?


piątek, 11 listopada 2011

Wady

Odkryłam wczoraj swoja największa wadę i nie jest nią nadmierny alkoholizm czy też uskutecznianie żenujących scen. Moją największą wadą jest to, że nie potrafię odpuścić, że upieram się przy czymś jak trzy letnia dziewczynka i nie potrafię dać sobie spokoju.
Czasami na prawdę się dziwię, że ludzie ze mną wytrzymują.

niedziela, 30 października 2011

Szaleństwo

W miłości powinno być się szaleńcem, błaznem z breughlowskiego obrazu, inaczej jest nic nie warta. Cała poprawność polityczna, wszystkie zahamowania i ogólnie utarte konwenanse przeszkadzają jedynie kochać, a przecież właśnie o to chodzi...  

Może czasami lepiej, gdy miłość kończy się w pół kroku, gdy próbuje odrzeć nas z szaleństwa?



niedziela, 21 sierpnia 2011

Tylko do mnie

Tańczyłam dziś na parapecie
i wrzucałam kamyczki do sałatek turystów
w eleganckiej restauracji
którą ktoś przez pomyłkę umieścił
na przeciwko mojego okna
a przecież świat należy tylko do mnie

Siedziałam dziś na ławce w parku
w mieście którego nienawidzę
i z którego tak bardzo chcę uciec
że aż zostaję tu na zawsze
bo przecież ono należy tylko do mnie

Piłam dziś wino na dachu
ogromnego wieżowca z betonu i szkła
patrzyłam na przelatujące samoloty
tuż nad moją głową
i czekałam tylko aż przyjdzie ktoś
kto mnie stąd zabierze
i będzie należeć tylko do mnie



wtorek, 9 sierpnia 2011

Gotham

Życie w Gotham City przysparza nieustannie wielu wrażeń. W tramwaju praktycznie cały czas chryja, a jak już tylko pojawi się kontroler biletów to już po prostu murowana. Nagle całe społeczeństwo, które w danym momencie sprzysięga się i zaczyna kłócić z bogu ducha winnym wykonawcą tego nieszczęsnego zawodu o prawa osoby, która o zgrozo nie skasowała biletu, ale przecież i tu zaczyna się długa lista wykrętów i oskarżeń rzucanych w kierunku MPK. Dobrze, że ktoś wymyślił przenośne odtwarzacze i słuchawki! Za to w parku pod domem kolejna atrakcja w postaci masturbującego się ekscybicjonisty, który z beszczelnym uśmiechem stara się uchwycić spojrzenie speszonych przechodniów. Nie ma jak Gotham!


sobota, 6 sierpnia 2011

Zostawić za sobą

Znalazłam mieszkanie,
na reszcie mogę zostawić to za sobą.
Nareszcie mogę zostawić za sobą to,
to wszystko co w życiu mi się przydarzyło
wszystkie złe i dobre rzeczy
wszystkie sukcesy i porażki
nareszcie mogę zostawić to za sobą.

Obudziła się dziś rano,
a ciebie nie było obok
na reszcie mogę zostawić to za sobą
wszystkie nasze poranki i wieczory
wszystkie nasze wojny i rozejmy
nareszcie mogę zostawić to za sobą.

sobota, 23 lipca 2011

Monopol i pomyłki

Po raz kolejny źle odebrał sygnały i wyobraziłam sobie zbyt wiele. I nie pomogą już nawet najkrótsze sukienki, gdy on właśnie zamieszkał z nią, która co się okazało istnieje. Bywa. Pozostaje nam jedynie wspólna gra w Monopol...

poniedziałek, 18 lipca 2011

i znowu się nie wyspałam

I znowu się nie wyspałam. W dodatku gdy tata Jacek odwoził mnie do domu po przeuroczej popołudniowej herbatce pękła nam opona. Czyli klasyczna sytuacja starszy pan ze studentką w samochodzie czeka na drodze na ratunek w osobie swojego syna. Takie rzeczy mogą się tylko mi przydarzyć. Kontekst prawie jak z Elegii.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Tak málo mám krve

W czwartek poszłam na jedno piwo, przeciągnęło się na cztery dni. I było totalnie cudownie. Rozmawiałam przez trzy noce z bardzo inteligentnym mężczyzną, który opowiadał mi o sytuacji polsko-ukraińskiej w dwudziestoleciu międzywojennym i innych totalnie zakręconych rzeczach. to był dobry dzień. I powoli zaczynam sadzić, że pora pójść z kimś na randkę...

Jaromir Nohavica


Kdo na moje místo?

Tak málo mám krve
tak málo mám krve
tak málo mám krve
a ještě mi teče z úst

Až bude růst
nade mnou tráva
až budu hnít
kdo na moje místo
kdo zdvihne můj štít?

Tak málo mám krve
tak málo mám krve
tak málo mám krve
a ještě mi teče z úst

V dým zahalen 
vítkovských pecí jsem stál
noc zřela mi z očí
plam z nozdry mi vál
nech svítilo slunce
nech večer se šeřil
já semknutou brvou
ty vrahy jsem měřil
ty bohaté židy
ty grófy ze šlachty
já škaredý horník
jak vyskočil z šachty

Tak málo mám krve
tak málo mám krve
tak málo mám krve
a ještě mi teče z úst

Kdo zdvihne můj štít
kdo zdvihne můj štít
kdo zdvihne můj štít
kdo zdvihne můj štít?

sobota, 2 lipca 2011

Czerwone buty

Kupiłam dziś czerwone buty, baletki jeśli miałabym być ścisła. W zasadzie to z butami jest tak, że odzwierciedlają one nasz stan emocjonalny, ponieważ zawsze kupujemy je w konkretnym celu - chodź nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Właściwie to można by powiedzieć pokaż mi swoje buty a powiem Ci kim jesteś. 
Ja osobiście uwielbiam buty, albowiem każda para jaką posiadam kojarzy mi się z jakimś w wspomnieniem. Każda ma swoją własną niepowtarzalną historię do opowiedzenia i setki kroków jakie ze mną przebyła. Jedne dodawały mi kobiecości, inne pozwalały wtopić się w tłum. Bywały sportowe, aseksualne, zabawne jak wełniane różowe emu z futrem w środku kupione kiedyś podczas rajdu po lumpach. Bywały na obcasach i płaskie, wygodne i wrzynające się w stopy, przez co z imprezy wracałam na boso z butami w ręku...
Pojawienie się w mojej szafie czerwonych butów zawsze zapowiada zmiany. Oby.

piątek, 1 lipca 2011

Pani Motywacja

Jakże często opuszcza nas Pani Motywacja. Tak po prostu ucieka pozostawiając nas z pustymi rękoma, z którymi nie wiadomo co potem zrobić. Jakże trudno potem ją odnaleźć, gdy każdy dzień wydaje się tak beznadziejny, że aż nie ma się ochoty w ogóle z łóżka wstać.  
Ostatnio obce są mi takie stany, nie żebym była w 100 % szczęśliwa i zmotywowana, ale jakoś staram się nie myśleć o tym co czarne, smutne i złe. I każdego wieczora tuż przed zaśnięciem staram się znaleźć się jakiś pozytyw, który spotkał mnie w ciągu dnia. Bo zawsze coś się takiego znajdzie, chociażby najprostszego jakiś smak, zapach, uśmiech....
Teraz muszę nauczyć kogoś patrzeć na świat w nieco jaśniejszych barwach, tak by Pani Motywacja znów nieustannie trzymała go za rękę i nie chciała puścić...

środa, 22 czerwca 2011

Księgowa.

Zostałam księgową w międzynarodowej korporacji. Ja studentka znanej na całym świecie szkoły filmowej. Dostałam kartę magnetyczną do bramki dzięki której zawsze wiadomo gdzie jestem i numerek pracownika. Całkiem jak w obozie koncentracyjnym tylko tam nie mieli komputerów więc z ewidencją musieli radzić sobie w tradycyjny sposób.
Mówią do mnie w mieszaninie 3 języków jakbym i tak nie miała problemów z zrozumieniem pojęć związanych z rachunkowością. Istna wieża babel.
Na bhp wyświetlono nam pięciominutowy film o tym jak rozwija się pożar. Bez dźwięku - fonii. Sytuacja jak z "Nic śmiesznego" siedzę i gapię się w ciszy na ogień. Dobrze, że przynajmniej kawa jest za darmo.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Faceci i przeznaczenie

Dziś znajomy zapytał mnie czy wierzę w przeznaczenie. Pytanie to w kontekście sama-nie-wiem-czego padło w ramach rozmowy o moim jutrzejszym egzaminie z filozofii, który zresztą mnie przerasta.  
W zasadzie to dawno nie słyszałam takich pytań, co z resztą w oczywisty sposób łączy się z faktem, że dawno nie byłam na żadnej randce ani innej sytuacji damsko-męskiej, w której słuch się cudownych frazesów i banałów. 
Owo pytanie spowodowało we mnie odruch myślenia o przeznaczeniu, a tym samym i mężczyznach, gdyż jedno z drugim wiąże się dla mnie w oczywisty sposób. Odpowiedziałam z resztą może nie nazbyt mądrze, że wierzę w  pewną mieszaninę przypadku i przeznaczenia, gdyż jeśli założymy, że jest tylko jedno z nich to znaczy, że na nic nie mamy wpływu, a i sama idea wolnej woli idzie wtedy w diabły. 
To jednak mu nie wystarczyło i w konsekwencji naszej dalszej dziwacznej konwersacji dotarliśmy do tego co sądzę o facetach. Tym razem jednak mój rozmówca musiał obejść się smakiem, gdyż postanowiłam nie wprowadzać go w skomplikowane arkana mojej teorii na temat mężczyzn a tym samym odstraszyć definitywnie od kontaktów z moją osobą.
O facetach myślę, że najcudowniejsze i zarazem najgorsze w nich jest to, że kompletnie nie rozumieją kobiet. I że bywają aniołami i skurwysynami w tej samej minucie. I jeszcze, że kocham w nich i nienawidzę to samo tyle że w różnych egzemplarzach w różnych proporcjach. Bo jak zdefiniować w jednym zdaniu coś tak fascynującego jak facet?

niedziela, 5 czerwca 2011

Upajanie

A co gdyby istniał sposób by chodź na chwilę zapomnieć o bólu, strachu, rzeczywistości? Coś co pozwoliło by po prostu odjechać i nie myśleć chodź przez chwilę. 
Nie ma takich sposobów całe moje pijaństwo, wszystkie odurzenia, a nawet sen nie wyłącza myślenia. Nie da się uciec przed samym sobą. To tylko iluzja.


 

poniedziałek, 16 maja 2011

Zapomniana bitwa

Ktoś kiedyś powiedział, że każdy ma swoją bitwę do stoczenia, bitwę o pozycję, pieniądze, miłość, życie czy też własne człowieczeństwo. 
Ktoś inny kiedyś powiedział, że każdy nowy dzień jest tylko kolejną bitwa jaką trzeba stoczyć w wojnie zwanej życiem. 
Czasami samo już wstanie z łóżka zdaje się być bitwą nie do zwyciężenia. 
Czasami bijemy się z myślami tak bardzo, że długo w noc nie jesteśmy w stanie zasnąć.
Pewne bitwy wygrywamy, pewne przegrywamy. Jedne pamiętamy do końca życia, inne momentalnie popadają w zapomnienie. 
Dla niektórych największą bitwą jest okres buntu, bycie rozechwianym emocjonalnie nastolatkiem. 
Dla innych największą bitwą jest starość, gdy wszyscy przestają traktować Cię poważnie, a każdy dzień jest już tylko powolnym czekaniem na śmierć.
Każdy ma swoją bitwę, lecz co jeśli jest to tylko dawno już zapomniana przez świat nikogo nie interesująca bitwa?